Martyna - My Life

Coś ode mnie

Byłam na dyskotece w... podstawówce x3

Któregoś dnia jak zwykle byłam odwiedzić moją podstawówkę, bo mam

tam znajome, z którymi się widuję. I nagle patrzę i taki WIEEEELKI plakat

na tablicy ogłoszeń: Dyskoteka karnawałowo - walentynkowa we wtorek

9 lutego. Znacie mnie. Musiałam iść. Pogadałam z Kamilą (taka jedna

szóstoklasistka) i ustaliłyśmy, że się spotkamy przed nią. No to

ubrałam moją ulubioną sukienkę (od pasa w górę czarna z cekinami i

ramiączkami, od pasa w dół łososiowy materiał) i tata mnie zawiózł xD

Trochę mnie zaskoczyło, że obecni 4 i 5 klasiści to.... dzieci.

Dosłownie. Bawiłam się świetnie, mimo, że dziewczyny z innej szóstej

klasy dziwnie na mnie patrzyły, bo mnie przecież kojarzyły xD Nie malowałam się,

poprawiłam tylko rzęsy, które robię sobie na co dzień. Dyskoteka

trwała półtorej godziny. Nawet jednemu chłopakowi siedzącemu na

ławce doradziłam, by jeszcze raz spróbował zaprosić dziewczynę do

tańca, bo za 1 razem odmówiła, bo się wstydziła x3 I UDAŁO SIĘ!

Tańczyli razem wolnego. Nazajutrz miałam mieć kartkówkę z biologi i

historii, ale jakoś się tym nie przejęłam. Szłam z powrotem z Kamilą,

kupiła mi picie i batona na drogę, a potem biegłam, żeby mi autobus

nie uciekł. Następnego dnia siedziałam na parapecie w szkole i

uczyłam się na biologię (bo w środy i we wtorki to nasza pierwsza

lekcja). Na szczęście kartkówka była tylko z jednego tematu, więc

dałam radę i mam szansę na 4 a może 5...nie, raczej 4, ja z biologi

nigdy nie mam 5 xD Z historii poszło gorzej. Były 3 tematy, ale długie i

rozwinięte (Rzym). Ja się tu wyuczyłam dat i opowiadania historii

Rzymu, a pani dała 5 definicji, z czego 3 napisałam poprawnie. Nie jest

dobrze. Cóż, trudno się mówi, na szczęście mam mega wyrozumiałych

rodziców (czasami aż za bardzo). 

 

PS

Oczywiście nie obyło się bez najznamienitszych hitów takich jak

Kaczuszki czy Makarena xD